Od Darkness CD Morte - "Wężowa znieczulica"

Szczeniaki podrosły. Od czasu gdy młodziaki wyjechały na Igrzyska nic się nie dzieje.. Wszyscy od bardzo długiego czasu siedzą w ciszy. Nawet nie słychać tego co było tamtego lata... Wtedy wataha tętniła życiem. Jestem tu najdłużej i widziałam tu niemal wszystko... Jak każdy przychodził i odchodził... Śmierć niektórych z naszych członków, która z dnia na dzień bolała coraz bardziej... Nawet ostatnie losowanie trybutów... Wiem, że nie wszyscy powrócą... Że kogoś już nie zobaczymy... Wszyscy ucichli... jakby spowici wiecznym milczeniem... Powiem tylko tak... "Jestem zmęczona trwaniem tu"... Czasem moja nieśmiertelność jest naprawdę uciążliwa... Zbyt bardzo za niektórymi tęsknię i marzę, by chociaż powrócił ktoś zza światów... Ale to działa chyba tylko raz... A ja chciałam Immortala... Dlaczego życie jest takie krótkie...? Dlaczego los tak nas karze zabierając nam osoby nam ważne...? Gdyby nie magia, Immortala by tu nie było.. I zapewne też mnie...I moich ukochanych dzieci... Czekam tylko aż dorosną... Wtedy spokojnie ja, stara Darkie przejdę na zasłużoną emeryturę... Niech Eva przejmie moje obowiązki... Ja już jestem po prostu na to za stara... Czuję ból w kościach, szybko się męczę... I znikąd pomocy... Leki już nic nie dadzą... Ani nawet magia... jeśli nawet to tylko na ulotną chwilę... Gdybym była śmiertelna, już bym dawno umarła... Ale cóż... Takie moje nieskończone życie... Będę żyć wiecznie... I będę widzieć śmierć większości z moich przyjaciół... i to jest straszne...I ta znieczulica ściskająca świat jak wąż boa swoją ofiarę... Ciasne kręgi znieczulicy owijają się wokół nas coraz ciaśniej i ciaśniej... A ratunku znikąd. Jedynym ratunkiem jest zabicie owego węża-znieczulicy. Ale jedna osoba tego nie zrobi... Jeśli wąż jest ogromny... Proszę... niech ktoś się przyłączy do zniszczenia znieczulicy... Inaczej wszyscy umrzemy a pamięć po nas... Zaniknie.... "Zostanie stłumiona przez nasze wszystkie dziecięce lęki"... Ale naprawdę... "Jeśli musicie odejść, pragnę byście po prostu odeszli"... bo... TO MNIE ZABIJA OD ŚRODKA ;-; "Ta obecność wciąż ciąży mi i nie zostawi mnie w spokoju...!" Moja dusza umiera... Moje serce również... "Te rany nie zdają się goić... Ten ból jest po prostu zbyt prawdziwy..." Proszę, wracajcie te piękne i beztroskie chwile... "Tego jest zbyt wiele by czas mógł wszystko wymazać.." Brakuje mi tego w cholerę...  Wiele osób już stąd odeszło i nie chcę dopuścić do dalszego rozpadu WPP, które jest moim sercem, moją duszą... Wiem, ze większość tego co było już nie wróci ale... Niech chociaż część każdego z nas tu zostanie..Jako symbol naszej nadziei...

Od Morte Do Wszytkich

Wataha ucichła.Nawet ptaki posmętniały. Oczywiście co ja mogłam o tym wiedzieć? Byłam pewna,że wilki uważały,że siedzę sobie jak ta księżniczka na tronie kiedy inni nie wiedzą co robić. Prawda była inna. Czułam,że coś się dzieje. Ciemne chmury zbierały się nad watahą a ja nie mogłam na to pozwolić. Mój feniks miał podobne odczucia. Co rano witał mnie jego przeszywający wzrok cicho mówiący: Zrób coś. Ale co? Dzisiejszy dzień wszystko zmienił.
 Postanowiłam pójść na spacer nad jezioro Mariposa. Lubiłam patrzeć na ryby pływające tam i z powrotem, na ich życie,ich zwyczaje...jednak teraz nie mogłam znaleźć żadnej ryby.Jakby pochowały się w podwodnych jaskiniach. Było to naprawdę dziwne,bo przecież był środek lata. Teraz ryby powinny wesoło tańczyć w wodzie. Jeżeli będą się nadal chować wilki stracą możliwość łowów w wodzie. Bez zastanowienia wpadłam do wody. Nie musiałam długo czekać na wyniki poszukiwań. Pod wodą zrobiło się tysiące dziur, w których leżały ryby, jednak to nie były te piękne kolorowe królowe jezior tylko szare,białookie zombie. Nie zwracały na mnie uwagi tylko pływały po swoich dziurach. Było to przerażające ale..dało do myślenia. Szybko wynurzyłam się z wody wiedząc już co się dzieje.
Stanęłam na lądzie i otrzepałam się z wody. Tysiące myśli na sekundę chciało zapanować nad moją głową. Co jeżeli to..to coś dotknęło nie tylko ryby ale tylko u nich jest to już widoczne? Co jeżeli wilki również obojętnieją na wszystko? Czy to możliwe? Co jeżeli właśnie dlatego jest tak cicho,bo wilki po prostu mają wszystko gdzieś jak te ryby? Trzęsłam się na samą myśl,że...
Nowa choroba opanowała naszą watahę,znieczulica.

<Proszę członków watahy o wypowiedzenie się na temat choroby,co z nią zrobicie?A może będziecie oryginalni i opowiecie o niej ze strony zarażonego?>

Halooo.. :c

WPP teraz mnie słuchajta- Co to ma być?! Nikt nic a nic nie pisze na na chat już nikt prawie nie wchodzi ;-; Zobaczcie sobie kiedy było opublikowane ostatnie opo.. Weź ktoś coś w końcu napisz ;c bo szczerze mówiąc.. Tęsknię za tymi czasami gdy było po kilkanaście opek w dzień... Ludzie, wilki i kij wie kto tam jeszcze RUSZCIE SIĘ. Gdzie się wszyscy podzialiście? ;-; Sama zamknąć WPP nie mogę, bo nie moje ale właśnie nasza wataha idzie w stronę upaści ;c a ja tego nie chcę, bo szkoda mi tych wszystkich historii, które razem przeżyliśmy (jak i w opkach tak i na xacie)... Nie wiem co robić, ale za Wami WSZYSTKIMI równie tęsknię ;-; Wakacje są, wolne jest.. Pamiętacie WPP z tamego roku? Tamtego lata wszyscy tu byli, opki były codziennie nowe a na chacie ktoś zawsze siedział do pogadania. Jako Alpha II chcę was zmotywować do działania... Ale motywacja od zawsze słabo mi idzie.. Jednak wierzę w Was, że wrócicie tu i chociażby chwilę wszyscy pogadamy....
~Darkie
 

Od Evanescence CD Lockdown

Tak, wiem że to było bezczelne, ale to on zachował się nieodpowiednio. Tym bardziej, że... najprawdopodobniej jestem bezpłodna.. Uraził mnie i to dogłębnie. Cały śmierdział benzyną, alkoholem i jakby... świeżo wyszlifowanym metalem. Wszystkie zapachy gryzły się w moich nozdrzach. Zapach benzyny lubię, lecz pozostałych... Nienawidzę. Śmierdział jak stary, spity mechanik.
- I ty czujesz się urażony? Widzisz czubek własnego, metalowego nosa. Albo się odwalisz, albo naprawdę nie ręczę za siebie i swoje moce...
- To ty masz jakieś moce?
- I to nie jakieś. A tak po za tym.... Do cholery cię to interesuje? Coraz bardziej mnie irytujesz, wiesz?
- Jesteś zbyt sarkastyczna.
- Wiem o tym. Po za tym, gówno co cię interesuje kim jestem i bierz swoją stalową dupę w troki. Dobrze ci radzę..!
- Bo..?
Już nie wytrzymałam. Wzniosłam się w niebo. Niebiosa się jakby rozstąpiły. Żelaztwo się trochę przestraszyło...
 
 -Jeśli neie chcesz skończyć jako maszynka do mielenia mięsa to spierdalaj i bierz swoją dupę tam gdzie pieprz rośnie!

<Eva nie znosi Lock'a xD >

Od Lockdown CD Evanescence

Trybiki pracowały,jak zrozumieć tą waderę.Dlaczego samice się denerwują,co je wkurza,kiedy?Przeszukiwałem bazę danych w celu odnalezienia informacji na temat samic i ich wahań emocjonalnych.Nagle odnalazłem jedyny rzetelny powód.
-Masz okres?-Spytałem.
Wadera na chwilę straciła rezon.To pytanie chyba ją zaskoczyło.Szybko się jednak otrząsnęła i warknęła oburzona.
-To ja powinnam się spytać czy ty masz świra zboku!
Przekręciłem głową.Nagle usłyszałem głośny skrzyp.Nie mogę do czegoś takiego dopuścić!Zwiększyłem działalność pompy oleju aby rozniósł się po całym ciele.Poczułem jak przelewa się przez moje krawędzie i po chwili parę czarnych kropel spadło na trawę.Ponownie poruszyłem łbem,tym razem nic nie usłyszałem.
-Co Ci?-Spytałam wadera zniesmaczona.-Eh...już nie ważne.Chociaż nie skrzypisz wielka puszko.
-Czuję się urażony.
-Serio?Ty cokolwiek czujesz?-Zakpiła.

<Eva?>

Od Evanescence do Lookdown'a

Po wybraniu trybutów codziennie spędzałam czas nad jeziorem. Tęskniłam za moją kuzynką, za Peetą, Finnem, Rue, Ruby a nawet za starym James'em- postrachem lasu. Nagle usłyszałam... skrzypot? Tak to mogę jaśnie określić... Poczułam dziwny zapach oleju. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam maszynę porośniętą sierścią na grzbiecie z czerwonymi diodami zamiast oczu... Ryknęłam i nie wiem jakim cudem pobiegłam tyłem prosto do wody. Roboty nie mogą przecież wchodzić do wody. Ten szczególnie ociekał smarem a jego szczęka i tytanowe zęby niesamowicie działały mi na nerwy skrzypiąc niemiłosiernie na cały las. Ale... jak pokonać robota? Nie ma skóry, mięśni ani nawet kości... Sama stal, żelazo, tytan i odrobinę innych tworzyw. Jego sierść zapewne jest z jakiegoś tworzywa sztucznego... A lampki zamiast oczu... Co to ma niby być? Te coś z FNAF'a uciekło, czy co? Jedyne co mogłam robić to stać w wodzie i warczeć. Nagle z owego robota rozległ się jego dziwny głos.. Tak samo sztuczny jak on cały.
- Jestem Lookdown v17GT2.
- Super, a teraz bierz swoją dupę ze stali w troki i odwal się ode mnie.
- Czemu jesteś taka zła?-Zapytał swoim wnerwiającym robotowym głosem.
- Kto nawiedza niewinne wilki w środku białego dnia? I tym bardziej jeśli zamiast futra, kłów i żywych mięśni jest pokryty stalą, żelazem, tytanem i ch*j wie czym jeszcze?
- Nie wiem.- Powiedział co raz bardziej mnie denerwując.
- Albo dasz mi spokój albo będę musiała użyć moich mrocznych mocy co możliwe, że cię przemieni w atomy żelaza, platyny, srebra i kij wie czego jeszcze. Mam jeszcze mój krzyk. A wiedz, że mam głos donośny i zadziała na pewno na kogoś z żywiołem taki, który spowoduje że albo przemieni cię w zardzewiałą kupę złomu, albo rozpuści na metalowy placek.

<Dałnie? xD>

Nowy basior!

Powitajmy:
Lockdown'a!

http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2014/261/5/b/lockdown_dog_by_airachnid1301-d7zmbh2.jpg

Od Morte CD Lucio

Usiadłam naprzeciw wilka rozkładając skrzydła.Zapadła cisza,wpatrywałam się w niego a od stał niewzruszony z zamkniętymi oczami.
-Znam cię,jesteś tu nowy.Otwórz oczy.
Wilk uśmiechnął się i spojrzał na mnie z otwartymi oczami.
-Od początku wiedziałem,że mnie nawet nie tkniesz.
-Bo wyglądasz na niejadalnego.Jakbyś był pomalowany farbą.
-Ha dzięki.-Burknął.
-Rozpoznajesz mnie?-Spytałam.
-Jasne,byłaś przy niebieskim basiorze kiedy tutaj dołączałem.
-Zgadza się.-Uśmiechnęłam się.-Masz ciekawe imię.

<Lucio?>

Od Lucio CD Morte

-Droga panienko, nie musisz się ukrywać.- powiedziałem ze szyderskim uśmiechem na psyku. Czułem jej zapach i widziałem ją pośród zarośli. Ale panienka nic mi nie odpowiedziała. Szkoda, bardzo szkoda.
-Nie ukrywam się. Próbuję cię zabić.- mruknęła skądś. Począłem rozglądać się uważnie po całej okolicy. Westchnąłem i siadłem na zadzie.
-Proszę bardzo. Zabij mnie.- odpowiedziałem i zamknąłem swoje oczy. Z tego co słyszałem, wadera niepewnie wyszła zza krzaków i stanęła obok mnie.
-Ładną masz woń.- spostrzegłem.- Taka... Egzotyczna. Widać, że masz pióra. Właściwie, to czuć. Ale ch*j z tym.- zaśmiałem się i wstałem z ziemi.
-Nadal mam zamknięte oczy. Możesz mnie bez problemu zaatakować.- dodałem.

<Morte? Sry, że krótkie.>

Od Morte

Kolejny poranek,zwiastun kolejnego pełnego przygód dnia.Wpatrywałam się w wschód słońca powoli witający naszą krainę.Światło okrywało lasy i polany,tworząc również cienie.Każdy,nawet najlepszy uczynek ma swoje złe konsekwencje.Powoli wgłębiałam się czeluści mojego umysłu w otoczeniu poranka.Przechadzałam się między własnymi obawami,marzeniami i przemyśleniami.Czułam się niczym w morzu pełnym różnorakich ryb.Niektóre kolorowe i radosne a inne ciemniejsze i niepokojące.Mimo to wszystkie były fascynujące i skłaniające do refleksji.Kiedy w końcu wypłynęłam z odmętów myśli rozglądnęłam się po lesie,którym się znajdowałam.Wstałam powoli i ruszyłam przed siebie.Czułam,że czegoś mi brakuje,tylko niezbyt wiedziałam...czego.Stawiałam łapę za łapą za każdym razem wyczuwając trawy,patyki i inne części podłoża.Drzewa tańczyły na wietrze a ptaki powoli zaczynały swoje śpiewy.Słońce przebijało się przez liście i tworzyło rozmaite,świetliste wzory na ziemi.Nagle usłyszałam kroki.Zatrzymałam się i zaczęłam nasłuchiwać.Ktoś się zbliżał.Ustaliłam skąd przybywa i czekałam...

<Ktoś?>