Od Azariusa CD Anndora

Zabrał ją w to przepiękne miejsce, które mu kiedyś pokazała...
Wiele czasu tam spędzał ostatnio, lecz nie mówił o tym Ann.
Gdy dotarli na miejsce, Azarius objął swoją ukochaną skrzydłem tak, że zasłonił jej również oczy.
Szli przed siebie przez dłuższą chwilę...
Gdy stanęli, Azi przemówił:

-Moja kochana Anndoro,
ostatnio spędzałem tu czasu sporo,
ciężko pracowałem nad miejscem tym,
lecz jestem uradowany dziełem mym...

W tym momencie odsłonił oczy swej ukochanej i pokazał jej coś co z pewnością zaparło jej dech w piersiach...

Byli w ogromnej jaskini. Na górze zwisały przepiękne kryształowe sople w kolorach od niebieskiego, przez delikatny róż i czerwień, aż po piękną wyrazistą zieleń... Efekt był tym większy, że przez malutki otwór w stropie do wnętrza padał promień światła. Trafiał w prost na owe sople, które rozświetlały całą jaskinię różnokolorowymi odblaskami.
W środku jaskini było ustawione coś na kształt legowiska, lecz na tyle dużego, że mogło pomieścić dwa wilki.
Ann na widok tego pięknego miejsca nie powiedziała nic tylko zaczęła całować Azariusa. Po chwili udali się na legowisko na środku...
Z jaskini wyszli dopiero wieczorem. Pierwszy widok jaki zastali to zachód słońca nad wodospadem w oddali...

Kilka dni później, Ann oznajmiła Azariusowi...

<Ann?>

Od Anndory CD Azarius

-Właściwie... odkryłam je wczoraj. Nie wiem jak je mam nazwać.

~Kilka miesięcy później~

Wyszłam z jaskini cała zaspana. Jeszcze nie do końca jarzyłam gdzie i kim jestem. Dopiero wybudził mnie łopot skrzydeł. Azarius wylądował przede mną. Uśmiechnął się do mnie i zbliżył.
-Musimy o czymś pogadać..-Zaczął

<Azi?>

Od Azariusa CD Anndora

...ogromna przepiękna polana, cała pokryta wielkimi kwiatami we wszystkich kolorach tęczy...
W oddali był sporej wielkości wodospad, z którego woda biegła zakolami po ich prawej stronie i dalej wpadała w Puszczę.
Azariusowi ten widok zaparł dech. Pomimo tego, że stali tu już dość długą chwilę, on dostrzegał coraz to nowe wspaniałości w tym rajskim miejscu...

-Droga Anndoro, ależ tu pięknie,
na sam widok serce mi mięknie.
Co to za miejsce, które jest tak piękne jak Ty?
Co to za miejsce, które widziały tylko me sny?

Ann znów wtuliła się pod skrzydło Azariusa, pocałowała go i odpowiedziała...

<Ann?>

Od Anndory CD Azarius

- Muszę Ci coś pokazać. J-jeszcze nikt tego nie widział prócz mnie.
-Ale co to?
-Zobaczysz na miejscu!
Pobiegłam ile sił w nogach. Na szczęście "to" nie było daleko. Po około 10 minutach byliśmy  na miejscu. Przedarłam się przez ostatnie chaszcze. W końcu naszym oczom ukazało się...

<Az?>

Od Azariusa CD Anndora

Azarius bał się zakłócić tę ciszę i piękno całej sytuacji. Nie chciał odejść, nie chciał nic powiedzieć, nie chciał nawet spuścić wzroku z Ann...

W pewnym momencie uświadomił sobie, że nawet nie spytał jej gdzie może ją znaleźć, ale gdy chciał zapytać, ta zniknęła gdzieś w zaroślach, myślał, że ona również coś mu za chwilę przyniesie. Nie wracała jednak przez długą chwilę... Gdy słońce już zbliżało się do horyzontu, stracił nadzieję, że Ann w ogóle wróci.
Gdy już zrobił pierwszy krok, usłyszał piękny głos Ann dobiegający z zarośli, która wołała: "Czekaj!". Ann wyskoczyła zziajana i...

<Ann?>

Od Anndory CD Azarius

Azarius mnie pocałował! Trwaliśmy tak przy sobie przez kilka minut. Drzewa szumiały a ptaki śpiewały radośnie.Chciałabym , żeby to się nigdy nie skończyło. Niestety w końcu się skończyło. Cała się zaczerwieniłam. Spojrzałam mu w oczy.Okazało się , że on , też był cały czerwony. Zapadła cisza. Nawet natura nie śmiała się odezwać. Nie trzeba było nic mówić. Rozumieliśmy się bez słów...

<Az?>

Od Favor - Towarzysz

Tak sobie myślałam , że fajnie by było mieć jakiegoś zwierza. Zdecydowałam się pójść do Sivoy'a po misje na towarzysza. Na pierwszy rzut oka nie była taka trudna. Znaleźć jakiś domek i wziąć miksturkę. Prościzna. Co prawda , to prawda , na początku było łatwo. Znalazłam domek w około 2 godzinki.Sam jego wygląd nie zachęcał do odwiedzin.

                           

Zapach był jeszcze gorszy. Od kilometra śmierdziało tymi specyfikami ludzi  przez , które potem błędnik im się psuje. Ze środka było słychać dziwne rechotanie. Oparłam się o parapet jednego z okien i przyjrzałam się środkowi , tego nieco zaniedbanego domu. Środek był okropny. Wszędzie jakieś zielone odłamki i pudełka z napisami. Po środku pokoju stał stolik. Przy nim siedzieli dwaj ludzie. Mieli czerwone oczy a rękach trzymali jakieś rurki.Obok wyższego z nich leżała strzelba. Zgodnie ze słowami Siv'a na stoliku stała mała czarna buteleczka.Schowałam się gdzieś w zaroślach. Nagle kilka wielkich kul wody pojawiły się przede mną. Obrałam za cel okna. Poleciały w ich kierunku i je rozbiły , po czym zniknęły.. Odłamki szkła poleciały we wszystkie strony. Dwaj mężczyźni pojawili się w drzwiach. Teraz miałam szansę. Wskoczyłam przez okno z tyłu domu i zabrałam butelkę. Tym razem zapach tamtych trunków lekko mnie oślepił. Wyskoczyłam z tego przeklętego domu i pobiegłam w kierunku mojej jaskini. Usłyszałam kilka strzałów za sobą. Mimo wszystko obejrzałam się. Obaj mężczyźni leżeli na ziemi.Wyglądało na to , że zasnęli. Pobiegłam dalej. Serce mi biło , krew buzowała w uszach. Byłam już bardzo daleko ale nie zwalniałam. Nawet nie poczułam jak buteleczka wysuwa mi się z pyska. Usłyszałam trzask. Odwróciłam się przerażona. Moim oczom ukazał się widok rozbitej butelki. Jej czarna zawartość przypominająca smołę powoli się rozlewała. Nie wiedziałam co robić. Po prostu czekałam. Smoła zaczęła bulgotać. Coraz bardziej i bardziej. Nagle zebrała się w jakąś małą kulkę i uniosła nad ziemią. To nie było normalne. Kulka zaczęła się powiększać i powiększać aż w końcu była mojej wielkości. Zaschła tworząc coś w stylu kokonu.Coś od środka zaczęła je rozrywać. Zawarczałam i ustawiłam się w pozycji bojowej. Powoli pojawił się biały pysk. To coś wyskoczyło z kulki , która znowu zmieniła się w plamę smoły. Butelka zaczęła się układać a kiedy była już cała smoła po prostu do niej wleciała. Nie było śladu po tym co się tutaj przed chwilą działo. Zaczęłam się przyglądać dziwnemu zwierzęciu.
                       

Nie był to lis , nie był to kot ani mrówkojad. Coś miedzy nimi. Spojrzał na mnie fioletowymi oczami.

-Będziesz Lyris.
                   

Od Azariusa CD Anndora

-Jesteś wyjątkową waderą...
Taką dobrą, wspaniałą i szczerą,
Czy nie zechciałabyś...

Znowu nie wiedział co powiedzieć. Nagle jego wewnętrzne "ja" powiedziało mu "zrób to, co Ci szkodzi", ale w głębi ducha obawiał się, że może zbyt szybko, że oboje nie są na to gotowi...
Uczucie jednak wygrało i Azarius zbliżył swój pysk do pyska Anndory...


<Ann?>

Od Shiniego CD Morte

- Sądziłem, że Alphy to są raczej zapyzialce siedzące 24h w jaskini...- zaśmiałem się.- Naprawdę mi się podobasz!- zatkałem łapą swój niewyparzony pysk
- em...
- Wybacz, nie chciałem ciebie przestraszyć... Po tylu latach samotności zapomniałem jak się kontroluje otwór gębowy!


<Morte?>

Od Favor CD Damien

Wyszłam właśnie z jeziorka gdzie chowa się moja jaskinia. Miałam zamiar się przejść gdzieś. W końcu trzeba zwiedzić tereny nie? Po drugiej stronie jeziora z krzaków wyszedł wilk. Zaczął chłeptać wodę w ogóle nieświadom mojej obecności. Na prawie idealnie gładkiej tafli stworzyła falka. Im bliżej była wilka tym bardziej się powiększała. Kiedy do niego dotarła była mniej więcej jego wysokości. Oblała go od stóp do głów. Wilk spojrzał w moją stronę. Tyle , że.. dlaczego nie widziałam na jego pysku wyrazu złości?

<Damien?>