Od Evanescence CD Lockdown

Tak, wiem że to było bezczelne, ale to on zachował się nieodpowiednio. Tym bardziej, że... najprawdopodobniej jestem bezpłodna.. Uraził mnie i to dogłębnie. Cały śmierdział benzyną, alkoholem i jakby... świeżo wyszlifowanym metalem. Wszystkie zapachy gryzły się w moich nozdrzach. Zapach benzyny lubię, lecz pozostałych... Nienawidzę. Śmierdział jak stary, spity mechanik.
- I ty czujesz się urażony? Widzisz czubek własnego, metalowego nosa. Albo się odwalisz, albo naprawdę nie ręczę za siebie i swoje moce...
- To ty masz jakieś moce?
- I to nie jakieś. A tak po za tym.... Do cholery cię to interesuje? Coraz bardziej mnie irytujesz, wiesz?
- Jesteś zbyt sarkastyczna.
- Wiem o tym. Po za tym, gówno co cię interesuje kim jestem i bierz swoją stalową dupę w troki. Dobrze ci radzę..!
- Bo..?
Już nie wytrzymałam. Wzniosłam się w niebo. Niebiosa się jakby rozstąpiły. Żelaztwo się trochę przestraszyło...
 
 -Jeśli neie chcesz skończyć jako maszynka do mielenia mięsa to spierdalaj i bierz swoją dupę tam gdzie pieprz rośnie!

<Eva nie znosi Lock'a xD >

Od Lockdown CD Evanescence

Trybiki pracowały,jak zrozumieć tą waderę.Dlaczego samice się denerwują,co je wkurza,kiedy?Przeszukiwałem bazę danych w celu odnalezienia informacji na temat samic i ich wahań emocjonalnych.Nagle odnalazłem jedyny rzetelny powód.
-Masz okres?-Spytałem.
Wadera na chwilę straciła rezon.To pytanie chyba ją zaskoczyło.Szybko się jednak otrząsnęła i warknęła oburzona.
-To ja powinnam się spytać czy ty masz świra zboku!
Przekręciłem głową.Nagle usłyszałem głośny skrzyp.Nie mogę do czegoś takiego dopuścić!Zwiększyłem działalność pompy oleju aby rozniósł się po całym ciele.Poczułem jak przelewa się przez moje krawędzie i po chwili parę czarnych kropel spadło na trawę.Ponownie poruszyłem łbem,tym razem nic nie usłyszałem.
-Co Ci?-Spytałam wadera zniesmaczona.-Eh...już nie ważne.Chociaż nie skrzypisz wielka puszko.
-Czuję się urażony.
-Serio?Ty cokolwiek czujesz?-Zakpiła.

<Eva?>

Od Evanescence do Lookdown'a

Po wybraniu trybutów codziennie spędzałam czas nad jeziorem. Tęskniłam za moją kuzynką, za Peetą, Finnem, Rue, Ruby a nawet za starym James'em- postrachem lasu. Nagle usłyszałam... skrzypot? Tak to mogę jaśnie określić... Poczułam dziwny zapach oleju. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam maszynę porośniętą sierścią na grzbiecie z czerwonymi diodami zamiast oczu... Ryknęłam i nie wiem jakim cudem pobiegłam tyłem prosto do wody. Roboty nie mogą przecież wchodzić do wody. Ten szczególnie ociekał smarem a jego szczęka i tytanowe zęby niesamowicie działały mi na nerwy skrzypiąc niemiłosiernie na cały las. Ale... jak pokonać robota? Nie ma skóry, mięśni ani nawet kości... Sama stal, żelazo, tytan i odrobinę innych tworzyw. Jego sierść zapewne jest z jakiegoś tworzywa sztucznego... A lampki zamiast oczu... Co to ma niby być? Te coś z FNAF'a uciekło, czy co? Jedyne co mogłam robić to stać w wodzie i warczeć. Nagle z owego robota rozległ się jego dziwny głos.. Tak samo sztuczny jak on cały.
- Jestem Lookdown v17GT2.
- Super, a teraz bierz swoją dupę ze stali w troki i odwal się ode mnie.
- Czemu jesteś taka zła?-Zapytał swoim wnerwiającym robotowym głosem.
- Kto nawiedza niewinne wilki w środku białego dnia? I tym bardziej jeśli zamiast futra, kłów i żywych mięśni jest pokryty stalą, żelazem, tytanem i ch*j wie czym jeszcze?
- Nie wiem.- Powiedział co raz bardziej mnie denerwując.
- Albo dasz mi spokój albo będę musiała użyć moich mrocznych mocy co możliwe, że cię przemieni w atomy żelaza, platyny, srebra i kij wie czego jeszcze. Mam jeszcze mój krzyk. A wiedz, że mam głos donośny i zadziała na pewno na kogoś z żywiołem taki, który spowoduje że albo przemieni cię w zardzewiałą kupę złomu, albo rozpuści na metalowy placek.

<Dałnie? xD>

Nowy basior!

Powitajmy:
Lockdown'a!

http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2014/261/5/b/lockdown_dog_by_airachnid1301-d7zmbh2.jpg

Od Morte CD Lucio

Usiadłam naprzeciw wilka rozkładając skrzydła.Zapadła cisza,wpatrywałam się w niego a od stał niewzruszony z zamkniętymi oczami.
-Znam cię,jesteś tu nowy.Otwórz oczy.
Wilk uśmiechnął się i spojrzał na mnie z otwartymi oczami.
-Od początku wiedziałem,że mnie nawet nie tkniesz.
-Bo wyglądasz na niejadalnego.Jakbyś był pomalowany farbą.
-Ha dzięki.-Burknął.
-Rozpoznajesz mnie?-Spytałam.
-Jasne,byłaś przy niebieskim basiorze kiedy tutaj dołączałem.
-Zgadza się.-Uśmiechnęłam się.-Masz ciekawe imię.

<Lucio?>

Od Lucio CD Morte

-Droga panienko, nie musisz się ukrywać.- powiedziałem ze szyderskim uśmiechem na psyku. Czułem jej zapach i widziałem ją pośród zarośli. Ale panienka nic mi nie odpowiedziała. Szkoda, bardzo szkoda.
-Nie ukrywam się. Próbuję cię zabić.- mruknęła skądś. Począłem rozglądać się uważnie po całej okolicy. Westchnąłem i siadłem na zadzie.
-Proszę bardzo. Zabij mnie.- odpowiedziałem i zamknąłem swoje oczy. Z tego co słyszałem, wadera niepewnie wyszła zza krzaków i stanęła obok mnie.
-Ładną masz woń.- spostrzegłem.- Taka... Egzotyczna. Widać, że masz pióra. Właściwie, to czuć. Ale ch*j z tym.- zaśmiałem się i wstałem z ziemi.
-Nadal mam zamknięte oczy. Możesz mnie bez problemu zaatakować.- dodałem.

<Morte? Sry, że krótkie.>

Od Morte

Kolejny poranek,zwiastun kolejnego pełnego przygód dnia.Wpatrywałam się w wschód słońca powoli witający naszą krainę.Światło okrywało lasy i polany,tworząc również cienie.Każdy,nawet najlepszy uczynek ma swoje złe konsekwencje.Powoli wgłębiałam się czeluści mojego umysłu w otoczeniu poranka.Przechadzałam się między własnymi obawami,marzeniami i przemyśleniami.Czułam się niczym w morzu pełnym różnorakich ryb.Niektóre kolorowe i radosne a inne ciemniejsze i niepokojące.Mimo to wszystkie były fascynujące i skłaniające do refleksji.Kiedy w końcu wypłynęłam z odmętów myśli rozglądnęłam się po lesie,którym się znajdowałam.Wstałam powoli i ruszyłam przed siebie.Czułam,że czegoś mi brakuje,tylko niezbyt wiedziałam...czego.Stawiałam łapę za łapą za każdym razem wyczuwając trawy,patyki i inne części podłoża.Drzewa tańczyły na wietrze a ptaki powoli zaczynały swoje śpiewy.Słońce przebijało się przez liście i tworzyło rozmaite,świetliste wzory na ziemi.Nagle usłyszałam kroki.Zatrzymałam się i zaczęłam nasłuchiwać.Ktoś się zbliżał.Ustaliłam skąd przybywa i czekałam...

<Ktoś?>

Od Xavera

Od miesięcy nikogo się nie widziało..... siedziałem cały czas w mojej jaskini i czasem tylko wychodziłem na spacery. Od kiedy wujek Annuas znalazł sobie watahę, bo chodził tu i tam..... Hmn..... co robi kartka na wietrze?
Wyszedłem z jaskini i złapałem kartkę w zęby, następnie wyjąłem i przeczytałem. Było to koniecznie, bo wiatr był silny. Na kartce pisało o tym, żebym wyruszył w świat... a czemu nie?
Wyruszę w świat!

Od Rue CD Peety

Przyjechaliśmy do ośrodka. Patrząc na wszystkich trybutów, byłam tam chyba najmłodsza. Co chwilę podglądałam techniki wilków by widzieć jak zaatakują. Podeszłam do stanowiska z roślinnością występującą często na arenach. Dobrze mi to wchodziło, lecz... samymi roślinami chyba nie powalczę. Postanowiłam pomyśleć nad taktyką. Chyba zostaje mi tylko ukrywanie się po arenie... Nic po za tym nie mam....

<Peeta, Finn, Jeff or James? .-. >

Od Jeff'a CD Katniss

Od razu podbiegłem do stanowiska z walką wręcz. Ogromny czarny basior z krwistymi rogami oraz ogromnymi skrzydłami już zaczął ćwiczyć z dwoma innymi trybutami.Podszedłem do nich powoli.Najwidoczniej gość nie lubi jak mu się przeszkadza. Powalił mnie na ziemię a wadera,która akurat przechodziła zachichotała.Wstałem powoli cały czerwony i spojrzałem na basiora.
-Tak traktujesz trybutów?
-A jak będziesz ich traktował na arenie?
Zdanie niby nie mające sensu zamknęło mi paszcze aż do zakończenia treningu. Kiedy zacząłem szukać kolejnego pasującego mi stanowiska do moich uszu dobiegły szepty "Patrz na tą szczękę","A jak trzeszczy","On pewnie zginie pierwszy". Spojrzałem za siebie,za mną stałą czwórka trybutów wyglądających na przygotowanych na to wszystko.Prychnąłem jedynie i ruszyłem do kolejnego stanowiska przy,którym stał Finnick.

<Finn?>