Od Lamborginiego

O wschodzie słońca pobiegłem żwawym truchtem na polowanie. Gdy kłusowałem na polanie pełnej kwiatów, poczułem nagle woń wadery. Z reguły nie lubię wader, ale zaciekawiony pocwałowałem w jej stronę.
- Jakieś pół kilometra stąd...-mruknąłem.
~
Zauważyłem piękną waderę o błękitnych oczach. Na głowie miała splecione w dziwny sposób kwiaty, a na szyi kołysał się jakiś... ludzki przedmiot. Metalowy.
-Cześć. Co robisz?- spytałem.

<Tara?>

Od Charlie CD Damiena

- Idę z tobą.- wytrzepałam się. - W dupie z kokardką, kiedy indziej  się odwalę, bo póki co, to nie mam dla kogo. - zaśmiałam się.
- Lepiej gdy tu zostaniesz landrynko.
- Sugerujesz, że jestem słodka?- znów wybuchnęłam śmiechem, a basior zwiesił głowę.
- Sugeruję, że ty jesteś jakaś nienormalna...
- Przesadzasz!-  wstałam i podeszłam do niego. - Odszczekaj.
- Pff- mruknął

<Damien?>

Od Lunaris




Jak zwykle chodziłam po lesie i patrzyłam się na..W sumie na co mogłam się patrzeć?To tylko drzewa,jakieś krzaczki,zwierzaki i tyle.Tak więc szłam przez te drzewka z nadzieją że ten las wreszcie się skończy.
-Wreszcie!-krzyknęłam gdy zobaczyłam jakieś góry.
Wspięłam się na pagórek i zobaczyłam że słońce zachodzi..
-Ładnie tu..W sumie to chyba zostanę.
Nagle usłyszałam że ktoś się zbliża.
-Kto ty?-zapytał.A że stał tyłem nie widziałam kto to.
-Wilk.
-Ty lepiej mnie nie denerwuj.-mruknął i podszedł bliżej.
-A co Cię to obchodzi?-zapytałam i przeskoczyłam na kolejną górkę.
-Lepiej się przedstaw.Radzę Ci..
Nie miałam zamiaru z nim gadać więc musiałam opuścić to ,,Piękne miejsce" i iść dalej.

**********************************

Zaczynało robić się ciemno.Jak zwykle nie wiedziałam gdzie jestem.Widzę jedno..Kosteczki,jakieś kolce i no emmm..Kosteczki.Położyłam się pod głazem i zobaczyłam zbliżającego się do mnie wilka.
-Dobra posłuchaj!Odwal się ode mnie!Nie wiem kim jesteś ale lepiej już z tąd znikaj!-warknęłam i miałam ochotę go rozszarpać.
-Ale o co chodzi?-powiedział.
Kurde nie ten wilk.
-Sorry..A tak właściwie kim jesteś?
-Wilkiem
I ta mina...

<Basiorze?....Mam mało weny ale nie pisałam od 5 miechów ;___________; >

Nowa wadera!

Powitajmy:
                 Lunaris!

Od Damiena CD Charlotte

K*rwa. Wiedziałem, że ten głąb jest jakiś dziwny. Ale nie spodziewałem się że zna karate... Wynurzyłem się z wody.
- KURDE!- wydarłam się jakaś wadera- WIESZ JAK SIĘ NAPRACOWAŁAM! TY... Ty... Kim ty do jasnej cholery jesteś? Pierwsze cię widzę.
Przewróciłem oczami. To jedna z tych wader które mają bzika na punkcie wyglądu i różu. Wyszedłem z wody i otrzepałem się.
-Ej!-krzyknęła wadera.
-Co?-zwróciłem się do wadery.
-Co ty wyrabiasz?!
-Uprawiam karate z pierd****tym gołębiem-burknąłem i zacząłem się kierować w stronę Starego Cmentarzyska.
Wadera skrzywiła się. Nie lubi, albo przemocy, albo lubi gołębie.
-Gdzie idziesz?-samica wstała i ruszyła za mną.
-Nie twoja sprawa...
Chyba zapomniała o tym że zniszczyłem jej fryzurę...
-A właśnie, że moja!-zawołała-Nie ujdzie ci płazem zniszczenie mojego wyglądu.
Westchnąłem. Masakra...
-Na Stare Cmentarzysko. Miejsce pełne duchów!
-Alfy nie pozwalają tam chodzić samemu!
-Ale ja idę w celach badawczych.

< Charlotte? xd >

Od Tary CD Xaver'a

- No dobrze. - Uśmiechnęłam się.
- Super, to chodźmy.
Prawie całą drogę milczeliśmy. W końcu się odezwałam.
- Wiesz jesteś jedyną osobą która się ze mną tyle wytrzymała. - Spojrzałam w dół.
- Fajnie, prawie jesteśmy zamknij oczy.
Zamknęłam oczy i szłam tak jak prowadził mnie Xaver.
- Otwórz.
Gdy je otworzyłam zobaczyłam piękny krajobraz. Stanęłam jak wryta rozglądając się dookoła.
- Muszę z tobą częściej wychodzić. - Mówiłam powoli a moje oczy wędrowały dookoła, zatrzymały się na oczach Xaver'a.
<Xaver?>

Od Charlotte

Poprawiłam swoją kokardę przeglądając się w tafli jeziora.
- Cudnie!- krzyknęłam i wyprostowałam się. W tej chwili jak grom z jasnego nieba do wody wpadł jakiś (całkiem, całkiem, nie powiem) basior.
- KURDE!- wydarłam się- WIESZ JAK SIĘ NAPRACOWAŁAM! TY... Ty... Kim ty do jasnej cholery jesteś? Pierwsze cię widzę.

<ktoś? xD>

Od Flame'a CD Flarelii

- O Boże, POCZEKAJ TROCHĘ!- poleciałem do pokoju po koc.

~po wszystkim~

- Błagam, powiedz, że to wszystkie!- wymruczałem dając się tarmosić maluchom. Dwa z pewnością by mi wystarczyły...
- Flaa...
- TAK?!- podczołgałem się do niej, jednak w tym czasie zdążyła zasnąć.- Kochanie...
<Flara? xd>

Od Flame'a CD Lambo

- Co tu jest?
- Ognisty Las, Lambo...
~
Każdy z wilków zaczął sam zapoznawać się z tym cudnym miejscem. Drzewa miały kolor ognia, a nie było tu jesiennej pogody. Ciepło, wręcz gorąco, zero deszczu...
- Miejsce idealne.- zawyłem.
~
Lambo cały czas obserwował mnie ukradkiem.
- Stary, co się tak chowasz?- mruknąłem.

<Lambo? Wybacz, że czekałeś.. :/ >

Od Darkness

W końcu namówiłam Imma by dał mi się jeszcze wyszaleć. Te wyszaleć to nie jest to jak wszyscy sądzą-u mnie to po prostu siedzenie nad jeziorem w czasie pełni i śpiewanie do bladego świtu. Mimo iż potrafię widzieć w ciemnościach, często tego daru nie wykorzystuję. Wręcz przeciwnie-staram się ograniczać używanie moich mocy. Czasem lubię polatać z ptakami albo pobiegać na nogach jak człowiek ale... Nadal w środku jestem normalną waderą. Wybrałam się po za tereny watahy. W watasze byłam już baaardzo długo i znałam każde miejsce jak... własną łapę? Ujmę to tak. Wiedziałam gdzie co jest. A najbardziej znałam Jezioro Mariposa. Szczerze to... znudziło mi się już te jezioro. Ciągle tam przesiaduję. Postanowiłam też poszukać nowych terenów. O zachodzie słońca doszłam...
 
Było to bardzo piękne i zaciszne miejsce. Mimo połowy jesieni, wieczorem było dosyć zimno. Zbliżała się według mnie najpiękniejsza pora roku-Zima. Długie noce, pełno śniegu, Białe gwiazdki sypiące się z nieba... To coś za co kocham zimę. Zima często wyczerpuje większość wilków.. A szczególnie szczenięta... Ja urodziłam się w pierwszą zimową pełnię i pierwszy śnieg. Do zimna się przyzwyczaiłam. Moi krewni pochodzili z mroźnych lasów północy. Pochodzili z syberyjskiej tajgi. W tym lesie, w którym niemal cały czas jest zima obok siebie żyją wilki i tygrysy. Tygrysy nigdy nie były naszą konkurencją. Wręcz przeciwnie. Byli naszymi przyjaciółmi. Czasem nawet współpracowaliśmy. Pamiętam to co było od zawsze według mnie najpiękniejszym zjawiskiem na Ziemi. To była zorza polarna... Piękne, różnokolorowe smugi przecinające niebo... Czasem nazywaliśmy ją nocną tęczą lub karnawałem zmarłych. 
 Siedziałam tam zamyślana zapominając o całym świecie. O wszystkim. Nawet nie było mi już zimno pomimo iż na liściach spostrzegłam szrom. Woda lekko zamarzła. Ja poczułam jeszcze jakby małe ale to bardzo małe kropelki wody na mnie spadały. Ale nie tak jak zwykła mżawka tylko.. Jak bardzo drobny śnieg, który od razu się rozpuszczał dotykając mojej kruczoczarnej sierści. Gwiazdy połyskiwały na czarnym niebie. Księżyc był w pełni. Dookoła mnie była mgła. Zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się we wszechobecną ciszę. W lodowaty podmuch wiatru. W ciche pluski wody. W ciche krzepnięcie wody... W otaczające mnie zjawiska... Nie chciałam jej psuć. Tej pięknej otaczającej mnie ciszy nocnej.... Siedziałam tak aż do bladego świtu. Po pierwszych promieniach słońca spostrzegłam dzikie gęsi, łabędzie, żurawie, czaple i bociany odlatujące z nadciągającej krainy lodu. Później usłyszałam świergot wróbli i sikorek, które przyleciały z północy. Na przeciwnym brzegu widziałam też niedźwiedzicę z 2 małymi niedźwiadkami. Małe misie jeszcze beztrosko się bawiły na brzegu. Uśmiechnęłam się. Czułam, że niedługo ja i Immortal doczekamy się naszych puchatych kulek. Codziennie będą co raz to większe i bardziej ciekawskie. Mój brzuch rósł codziennie kryjąc wewnątrz moje małe skarby. Z niecierpliwością oczekiwałam narodzin. Mimo iż wiem, że wiąże się to z ogromnym i straszliwym bólem. Nie boję się. Po prostu już nie mogę się doczekać kiedy zostanę matką...