Od Buck'a CD James'a

Skagen rzucił się na zdezorientowanego James'a, rozrywając mu przy tym bok. Warknął głośno, a James zaśmiał się.
-Nie takie coś się przeżywało.- James rozciągnął się i pokazał swoje kły w pewnym uśmiechu. Chciał poniżyć demona, żeby stracił morale, ale to nie było dobrym pomysłem. Pies, teraz w ciele demona i zanurzony w oparach szaleństwa próbował go powstrzymać. W pewnym momencie James zawył i walnął łbem o Demona z takim impektem, że było słychać gruchot kości.
-Ej, bez ciosów poniżej pasa!- warknął z udawanym śmiechem Skagen, podnosząc się z ziemi.
-No cóż. Nie moja wina, że wypadłeś z formy.- splunął mu pod łapy James.
-Taaak? Zobaczymy.- jego pysk przybrał dziwny wyraz. Zaczął cicho gwizdać.
~*~
Z otchłani najciemniejszych miejsc, z ciał innych wilków... Dobiegało wycie. Każdy, kto był łowcą demonów lub sam w sobie jest demonem- wie, co znaczy ten zew. Zew krwi, demona, łaknącego tej szkarłatnej cieczy.
~*~
-Co ci się na śpiewanie zebra... Co to ku***?- powiedział James, przewracając się z boku na bok.
-Przywitaj się z demonkami, James. One pragną twojej zguby, James. PRAGNĄ ZGUBY!- wrzasnął Skagen.

<James? >: D>

Od Glena CD Impossible

-Wiesz, Imp? Czasem widzę coś więcej w tobie, niż zwykłą przyjaciółkę...- zacząłem. Ale to nie było to, o czym pewnie teraz myślała.
-Taaak?- szepnęła, a jej oczy iskrzały z podniecenia.
-Widzę ciebie jak siostrę, której mogę powiedzieć wszystko.- wyrolowałem ją.
-Glen, ty pacanie, a ja cię...!- zatrzymała się.
-Co? C-Co ja?- zacząłem jąkać.
I tu ją przyłapałem.

<Imp? XD>

Wiek Nastoletni!

Evanescence, Natt, Katniss i Prim wkraczają w wiek nastoletni!


 

Od Impossible CD Glen

-Czyli..to nie było naprawdę?-Chciał się upewnić.
-A czy ja wiem?-Uśmiechnęłam się i w tym momencie Renc zawołał nas na lekcje.
Tak głębiej się zastanowić..to naprawdę nie miałam pojęcia co do niego czuję.To mój najlepszy przyjaciel ale..czasem coś więcej.
Na lekcji oboje nie mogliśmy się skupić.Ćwiczenia nam nie wychodziły i czasem nie zwracaliśmy uwagi na polecenia.W końcu wujek powiedział,że nadszedł koniec lekcji i odszedł troszeńkę naburmuszony.Kiedy już go nie było widać Glen spojrzał na mnie...

<Glen?>

Od Glena CD Impossible

- Nie jestem koniem, i nie jestem łysy. A może jednak...?- powiedziałem z nutą oburzenia w głosie i pomacałem sobie łapą po głowie. Imp popatrzyła się na mnie pytającym i zarazem śmiejącym się ze mnie wzrokiem.
- Glen...- szepnęła cicho. Odwróciłem się i nie zdążyłem nic powiedzieć, a ona tyknęła mnie swoim nosem w czubek pyska tak jak ja podczas walki. Ale ona była zaaa blisko.
- Co ty...!?- krzyknąłem, bo Imp powaliła mnie niespodziewanie na ziemię.
- Uczę się od najlepszych.- zaśmiała się i zeszła ze mnie. Leżałem nadal na glebie, myśląc o tych trzech sekundach. Oczy Imp błyszczały wtedy wesoło i uśmiechała się niepewnie.

< Immmp? >

Od James'a CD Buck

-Ah, witam.-Uśmiecham się starając zachowywać normalnie.Tak naprawdę miałem ochotę mu wyrwać flaki.-Nie chcę walczyć,skończyłem z tym.
-Taaak?-Syknął i napluł mi pod łapy.-Staruszek się boi co?
-Nie boi.-Warknąłem.
Demon podszedł do mnie i uśmiechnął się podle.
-Odejdź.-Mówię.-Nie chcę walki.
-A co jeżeli ja chcę?
Powiedział po czym rzucił się na mnie.

<Buck?Wena zdechła.>

Od Katniss

Dziś mama zaprowadziła mnie i Prim na pierwsze polowanie. Było super! Udało mi się złapać zająca. Potem poszliśmy na łąkę. Prim biegała za motylami wśród kwiatów. Ja znalazłam patyk i zaczęłam nim rzucać. O dziwo po chwili udało mi się wcelować w dany punkt. Mama zob aczyła to i zabrała mnie i Prim do lasu. Znaleźliśmy twardą linkę i lekko wygięty kij. Mama związała oba końce kija linką i podarowała mi przedmiot.
-Oto twój pierwszy łuk Katniss.
-A co z nim się robi?
Mama wzięła inny, prosty kijek. Zaczepiła go o środek linki, ostrym czubkiem do wygiętego, grubszego kija. Napięła linkę i cienki kijek poszybował w stronę drzewa.
- To się z nim robi. Przy odpowiednim podmuchu wiatru ten cieńszy kijek nazywany strzałą leci bardzo daleko. Gdy przyglądałam się tobie to spostrzegłam, że masz bardzo dobry cel. To u łucznika jest najważniejsze. Zawsze musisz przewidzieć gdzie poleci twoja strzała.
To był fajny łuk! Mimo iż mama mówiła nam, że jest zima to w lesie rosły już sasanki a na łąkach rosły krokusy. Prim wesoło wąchała kwiaty i biegała nad strumień. Mama zabrała nas pod samotne drzewo.
 
Wszędzie było mało śniegu, lecz tu śnieg był mocno zbity i widocznie długo się tu utrzymywał. Położyliśmy się pod drzewem i mama zaczęła nucić piosenkę. >Klik!
-Mamo, a o czym ona?-Zapytałam nie wiedząc.
- Kotna, gdy podrośniesz to ją zrozumiesz...Na razie ciesz się, że jesteś jeszcze mała i nie bardzo ją rozumiesz.- Powiedziała poprawiając mi i Prim grzywkę. Nagle na śniegu pojawiła się wadera łudząco podobna do mamy. Za nią stał basior i wadera w mniej więcej naszym wieku.
- Amy! Siostrzyczko! Jednak też masz szczeniaki!
- Tak. Prim, Kotna, chodźcie się przywitać z ciocią Darkie i z kuzynami.
Podeszłyśmy bliżej i zza wadery wyszły szczenięta.
- Hej! Jestem Evanescence.-Powiedziałą wadera.
- Hejko, jestem Natt. Najwidoczniej jesteśmy kuzynostwem.
-Tak. Więc... Jestem Katniss a to jest Prim.
-Bawimy się z berka?-Zapytała Prim.
-Jak byś nas nie znała. Jasne!-Odpowiedziała Eva.
Zabawa była wspaniała. Przez długi czas ganialiśmy się wokoło drzewa. Aż nagle wpadliśmy na starego basiora całego w bliznach z przenikliwymi zielonymi oczami.

<Jimmy? :3 >

Od Impossible CD Glen

W ostatniej chwili złapałam się ogonem za jego tylnią,prawą łapę i pociągnęłam za sobą.Parę metrów nad ziemią złapałam równowagę a Glen zarył o jakieś kamienie.Otrzepał się z kurzu i próbował wzlecieć,lecz nagle usłyszeliśmy głos wuja.
-KONIEC!-Wydarł się tak,że nawet gdybym była dzikim smokiem to bym usłuchała.
Oboje wylądowaliśmy przed nim i wróciliśmy do własnych postaci.Kiedy w końcu czułam,że jestem ssakiem zaczęliśmy się trącać barkami i cicho śmiać z siebie kiedy Renc tłumaczył co zrobiliśmy dobrze.Nie wiem jak on wyczuł co robił Glen a zawsze byłam tego ciekawa.Wuj zupełnie ominął to kto wygrał i po prostu ogłosił przerwę. Kiedy się troszkę oddaliliśmy aby złapać oddech odezwałam się oskarżycielsko.
-Co to było?!
-No co?Przecież mnie znasz.-Powiedział zbliżając się do mnie identycznie jak parę minut temu w niebiosach.
Odepchnęłam go parskając.
-Ta..nie da się ukryć,znamy się jak łyse konie.-Uśmiecham się.

<Glen?>

Od Buck'a CD James'a

- No co? Skagen dużo mi mówił o Tobie... Kiedy jeszcze żył.- powiedziałem z nutą smutku w głosie. Nie każdy wiedział, iż kilka pokoleń temu Demon ukryty w moim ciele był normalnym Wilkiem Wiecznym. Czyli z rasy Nieśmiertelnych. No i... Był moim ojcem. Lecz przed laty został zmieniony w demona, ducha. Został zaklęty, kiedy go powalono. Zacząłem rozmyślać nad swoim ojcem.
- Coś ty taki?- mruknął z pogardą i walnął go łapą w pysk. Zaskoczony syknąłem i odskoczyłem, jeżąc sierść na karku. Moje oczy nabrały czerwonego koloru, a sierść w kilku miejscach przybrała biały kolor.
Duch Skagen'a unosił się nade mną pełny radości i dumy. Chciał zaatakować, ale ja mu nie pozwalałem. Wkońcu dałem się ponieść. Przemiana zakończyła się, a ja, właściwie Skagen, uśmiechnął się szaleńczo i jednocześnie szyderczo.
- Przywitaj się, James. Skagen oczekuje rewanżu...- powiedział chrapliwym głosem. Przekręcił lekko łeb i wysunął swój "wężowy" język. James popatrzył się na Demona ze zdziwieniem.
- Nie pamięta-a-aaasz?- syknął.- Dwa lata temu. Mey.- dodał i zbliżał się ku James'owi powolnym krokiem.

< James? Spokojnie, nie musimy walczyć xd >

Od Glena CD Impossible

- Daj... Spokój...- wysapałem, po czym podleciałem bliżej Impossible.
- I co? Zyskam wiele w oczach wuja.- powiedziała z uśmiechem. Podleciałem tak blisko Imp, że niemal stykaliśmy się pyskami. Zaskoczona popatrzyła mi się w oczy. HA! Oto moja taktyka. Oczarowanie, zaskoczenie i atak. Dobre pięć minut gapiła się na mnie. Wtedy ja bum, i pac (Super efekty dźwiękowe xd)! Złapałem ją szybkim ruchem za gardło i zacząłem drapać jej brzuch. Polała się krew, a Imp ryczała głośno. Uśmiechnąłem się i złapałem ją ogonem za skrzydło, po czym ta runęła w dół niby kamień. Ale zaraz... JA Z NIĄ!

< Impusiu? Wełna uciekła :c >