Od Halloween Mello CD Nero

-To może zacznijmy od Twojej.
-Mi tam nie rodzi to żadnej różnicy.
-No to prowadź.
Basior niechętnie powlókł się przed siebie. Skocznym krokiem ruszyłam za nim.W czasie drogi próbowałam go jakoś zaczepiać jednak ten nie zwracał na mnie uwagi.Nagle zobaczyłam gwiazdy. Nie mogłam sobie pozwolić na odlot. Trzepnęłam łbem niestety na moje nieszczęście trafiłam w jakiś drzewo. Odlot był blisko. Poczułam jak zimne macki ogarniają moje ciało.Nie mogłam na to pozwolić , nie przy nim. Ponownie trzepnęłam łbem o drzewo tym razem specjalnie. Odlot zniknął niestety osunęłam się na ziemię bez świadomości."Zostawi mnie tu.." pomyślałam i osunęłam się w ciemność.

<Nero?>

Od Nero CD Halloween Mello

Mówiąc szczerze to chciałbym mieć już spokój i spadać do swojej jaskini, ułożyć się i zasnąć. Bowiem nic ani nikt mnie nie obchodzi. Świat prze państwa jest wredny i samolubny - chwila nie uwagi i już leżysz. No ale co z tego? Nie pozostało mi nic oprócz tego a żeby się zgodzić. Mruknąłem pod nosem;
N - Możemy iść...

<Halloween Mello? Co z tego będzie xD?>

Od Halloween Mello CD Nero

Zamyśliłam się. Basior przeżył dość dużo.Znam wiele wilków o mrocznej przeszłości ale jego historia bije wszystkich na głowę.
-Hm.. raczej tak.-Uśmiechnęła się.
-Coś jeszcze?-Warknął Nero.
Roześmiałam się. Mimo iż basior starał się mnie od siebie oddalić jego bojowa postawa coraz bardziej mnie ciekawiło. Chciałam go lepiej poznać i to nie takiego jakim był przedtem. Białym wilkiem. Tylko takim jak teraz. Mrocznym basiorem o demonicznych i niszczycielskich zdolnościach. Był w jakiś sposób.. przyciągający. Wtem wpadłam na pewien pomysł.
-Przejdziemy się? Pokażę ci swoją jaskinię a jak ci się będzie chciało to pokażesz mi swoją.

<Nero?Mnie się nie da odtrącić>

Od Nero CD Halloween Mello

Przymrużyłem oczy siadając wygodnie przed waderą. Miałem wielką chęć warknąć i spadać jak najdalej z całego tego miejsca na ale zatrzymał mnie jej ciekawski wzrok.
N - Hmm...
HM - No mów, mów...
N - Otóż urodziłem się w watasze mojego ojca. W ogóle to kiedyś byłem biały, dasz wiarę? Ale wracając... Matka, jak mówił mój brat, zginęła z jego łap. Ojciec... Jak by to..? Był trochę nie teges i lubił... -nieco się zawahałem- zabijać. Postanowił więc wychować mnie w duchu prawdziwej bestii zabijającej wszystko i wszystkich. Przez trzy lata wbijał mi do łba, że urodziłem się tylko po to by nieść śmierć i krzywdzić innych. Jak się możesz domyślić... znęcał się nademną za każdym razem gdy robiłem coś źle. Tak też stałem się niepokonany. Najter, czyli mój brat, zawsze był dla mnie wsparciem i obrońcom. Kochanym bratem i przyjacielem. Pewnego razu ojciec chciał mnie pogryźć... Najter stanął w mojej obronie i nieźle oberwał. Po kilku godzinach zmarł... Całe to wydarzenie strasznie mną wstrząsnęło i pogłębiało mą nienawiść do wszystkiego. Któregoś dnia ojciec znów mnie "sprawdził". Oczywiście nie miałem z nim szans bowiem był to prawdziwy demon. Okropnie pokrwawiony, tej samej nocy uciekłem i biegłem przed siebie w las. Natknąłem się na kamienną ścianę. Nie wytrzymałem i postanowiłem z sobą skończyć. Z całej siły rąbnąłem łbem o skałę i padłem trupem. Jednak, niestety na drugi dzień się obudziłem. Szedłem dalej... Kiedyś tam dolazłem do jakiegoś jeziora. Gdy się w nim przejrzałem zobaczyłem me nowe czarne i złowieszcze oblicze. Jak się stałem czarny? Nie wiem... No i później dołączyłem tu... TYLE!
Cała ta rozmowa poczęła mnie wkurzać.
N - Zadowolona?

<Halloween Mello?>

Od Radioactiv

Od dłuższego czasu przesiadywałem w jaskini. Nie miałem z kim rozmawiać, a inne wilki omijały mnie z daleka. Nawet utraciłem kontakty z tym nowym... Jak mu tam... No. Imagine. I z Alphą też... No cóż. Pora się wyszaleć.

~*~
Jakieś dwie godziny później...
- ŁOOOOHOOO!- wydarłem się, uciekając Czarnym Smokiem. Buchał ogniem, a ja darłem się jak szalony. Miałem sparzony tyłek, ale to nic. Łapy mi odpadały, ale to nic. Ta... Nienormalność... To.. To... THIS IS MY LIFE!
Obróciłem się i ustawiłem się w pozycji bojowej. Smok zbliżył się, a ja skoczyłem mu na łeb. Obiegłem jego rogi, on w ramach zemsty buchnął ogniem. Kłapnął zębami i zawarczał. Ja tylko zaśmiałem się donośnie. Machnął ogonem nad swoim tułowiem, próbując mnie zrzucić. Nie udało mi się. Uczepiłem się jego jednej łuski zębami. Ryknął przeraźliwie. Nie wiem, czy z bólu, czy z tego iż powodu, że chciał mnie odstraszyć. Popatrzył na mnie swoim wielkim, złotym okiem. Źrenica się mu pomniejszyła. Wyszczerzył kły. A potem...Machnął umięśnionymi skrzydłami. Wzbił się w powietrze. Ryknął i... Uśmiechnął się? Kąciki jego pyska uniosły się lekko. Podobało to mu się?
- Ey. Stary? Co tyyyy...!?- Nie skończyłem. Gad zaczął pikować. Wleciał do jeziora, a ja dostałem chwilowego zawału.
Dryfowałem na wodzie. Brzuszysko Czarnego wyłoniło się z jeziora. Widocznie padł na plecy. Po jakimś czasie wyłonił się również łeb. Oddychał ciężko. Podpłynąłem do olbrzyma. Kiedy byłem bliżej, usłyszałem czyjś głos w głowie.
~ A'f rafuu le gras pol' ashka.
- Co do cho*ery?- nie zrozumiałem przekazu. On wyszedł z wody i kiwnął łbem. Pokazał łapą na wielki głaz. Potem wyciągnął ku mnie swoje szpony. Zrobiłem przerażoną minę. Złapał mnie i posadził na kamieniu. I... Ukłonił się, przybliżając swój pysk do mnie. Dotknąłem jego roga. Przeszedł mnie straszliwy, zimny dreszcz. Zemdlałem.
Obudziłem się w całkiem innym miejscu. Nade mną schylała się jakaś wadera, a kilka basiorów zrobiło kółko wokół mnie.

< Ktosiu? :3 >

Od Halloween Mello CD Nero

-Ja za to jestem nietypową waderą i swoje przeżyłam.
Powoli złożyłam ogon i usadowiłam się wygodnie na ziemi. Basior spojrzał na mnie zmieszany po czym spytał:
-Na co czekasz?
-Jak to na co! Opowiadaj!-Uśmiechnęłam się przymilnie.
-Ale..
-Żadnych "ale".
Basior cicho westchnął i usiadł naprzeciw mnie.

<Nero?>

Od Nero CD Halloween Mello

N - Taa... Moje imię oznacza czarny...
HM - I tylko tyle?
N - No...
HM - To może opowiedz swoją historię?
N - Hehe! -zaśmiałem się złowieszczo...- Słuchaj siostra, jestem wilkiem dość nietypowym i z dość nie fajną historią więc nie chciałabyś jej znać...

<Halloween Mello?>

Od Halloween Mello CD Nero

-Nero.. skąd takie imię?
-A skąd imię Halloween Mello?
-To chyba dosyć oczywiste.Urodziłam się na Halloween a wyglądem przypominam stracha na wróble.
-No może trochę.
Parsknęłam widząc , że basior albo nie chce mnie obrazić albo jest ślepy.
-Nie jestem waderą , która dba o wygląd to fakt , jednak także nie wściekam się kiedy ktoś mnie skrytykuje.
-Co z Ciebie za wadera?
Chwile zastanawiałam się nad odpowiedzią.Jaka ze mnie wadera? Nie jestem zbyt dziewczęca ani dominująca. Może trochę potrafię się pokłócić ale Alphy ze mnie nie będzie.To w końcu jaka ja jestem?
-Hm.. chłopięca? Z resztą.. sama nie wiem.
Nero umilkł. Zapadła dość niezręczna cisza , którą przerywał jedynie szum liści oraz śpiew ptaków.
-Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.- Powiedziałam w końcu.
Rozluźniłam się. Basior nie był już taki straszny. Uśmiechnęłam się i z zuchwałością spojrzałam basiorowi prosto w oczy.

<Nero?>

Od Nero CD Halloween Mello

Spojrzałem na waderę która pojawiła się jakby znikąd. Wyraźnie było widać, że trochę się mnie obawiała, niechętnie wybełkotałem;
N - Jestem Nero, zapewne z twojej watahy.
HM - Aaa... to dobrze....
N - Hehe! A co myślałaś że cię zjem?
HM - Nie, tylko wyglądasz dość... groźnie...
N - Myślisz że nie wiem? Ale cóż, jest to prawda. Jestem groźny i lubię krzywdzić innych.
Wadera była trochę zmieszana.
N - Ogółem jak cie zwą?
HM - Mnie? Halloween Mello.
N - Miło poznać...

<Halloween Mello?>

Od Halloween Mello

Przechadzałam się jak co rano po terenach watahy. Podziwiałam liście i cieszyłam się tej jakże pięknej pory roku. W końcu jesień to mój żywioł! Nagle poczułam jakąś dziwną woń. Pachniało.. śmiercią. Co prawda to prawda uwielbiałam ten zapach ale nie pasował do jesieni. Czym prędzej ruszyłam w jego kierunku ciekawa co jest jego przyczyną. Przedzierałam się przez krzaki. Kidy w końcu mogłam go dostrzec znieruchomiałam. Miałam szczęście , że moje kolory był podobne do otoczenia. Zapach wydzielał rosły czarny basior z czerwonymi znaczeniami. Miałam nadzieje , że pochodzi z mojej watahy ,bo nie miałam szans z nim w starciu. Powoli wyszłam z krzaków rozstawiając ogon.

<Nero?>